Wiadomo, że zapłacą wszyscy - z podatków. Ale szczególnie silnie koszty wprowadzenia "bezpłatnego" podręcznika do klasy I odczują rodzice innych dzieci: już podrożały podręczniki do innych klas.
Czy rząd zamierza w jakiś sposób zrekompensować te koszty?
Od miesięcy zadaję różnym osobom w Ministerstwie Edukacji Narodowej jedno pytanie: dlaczego - zamiast pośpiesznego pisania najważniejszego podręcznika w życiu człowieka, bo pierwszego - nie zaplanowano wprowadzenia ulgi podatkowej na podręczniki?
Byłoby to szybsze i naturalne, bez lęku o poziom merytoryczny... Dlaczego podjęto kosztowną decyzję o wprowadzeniu "darmowego" podręcznika?...
I pytanie kolejne - czemu o to nie pyta ani nikt z dziennikarzy, ani nikt z polityków licznych opozycji?... Wszyscy skoncentrowali się na akcji "cała Polska recenzuje podręcznik". A przecież tak nie musiało, i nie musi być.
Ciekaw jestem, co o sprawie myśli np. UOKiK. Czy nie jest to łamanie konkurencji?... Czy nie jest to przerzucanie kosztów na innych odbiorców, którzy muszą - muszą! - kupić podręczniki droższe?...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą elementarz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą elementarz. Pokaż wszystkie posty
5 sierpnia 2014
25 czerwca 2014
Według nowelizacji prawa oświatowego za podręczniki ma płacić gmina. Ale... nie dla wszystkich. Czy nie łamie to jakichś ogólnych zasad prawnych?...
[aktualizacja]
Czytam właśnie nowelizację prawa oświatowego, jeszcze gorącą, prosto z parlamentu, właśnie podpisaną przez prezydenta, która wchodzi w życie 8 lipca (http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU20140000811).
Nie wiem, czy posłowie zdawali sobie sprawę z wagi przegłosowanych zapisów, cytuję:
Niestety, jak wskazała mi pani urzędnik z MEN, dalej jest wskazanie (czy nie łamie to jakichś przepisów?...), że będzie to wprowadzane stopniowo. W wyniku tego pokrzywdzeni są rodzice, którzy posłali do szkoły dzieci rok przed "normalnym" terminem - obecne sześciolatki-pierwszaki najdłużej będą korzystać z płatnych książek.
Czy ktoś sprawdzi, o ile ceny podręczników dla klas II podrożeją, żeby zrekompensować wydawcy straty z powodu "darmowego" podręcznika?...
Czytam właśnie nowelizację prawa oświatowego, jeszcze gorącą, prosto z parlamentu, właśnie podpisaną przez prezydenta, która wchodzi w życie 8 lipca (http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU20140000811).
Nie wiem, czy posłowie zdawali sobie sprawę z wagi przegłosowanych zapisów, cytuję:
"Art. 22ac. 1. Uczniowie szkół podstawowych i gimnazjów mają prawo do bezpłatnego dostępu do podręczników, materiałów edukacyjnych lub materiałów ćwiczeniowych, przeznaczonych do obowiązkowych zajęć edukacyjnych".
"Art. 22ad. 1. Wyposażenie szkół podstawowych w podręczniki do zajęć z zakresu edukacji: polonistycznej, matematycznej, przyrodniczej i społecznej w klasach I–III zapewnia minister właściwy do spraw oświaty i wychowania.
Podręczniki te stają się własnością organu prowadzącego szkołę podstawową z dniem ich przekazania przez ministra właściwego do spraw oświaty i wychowania.
2. Dyrektor szkoły podstawowej, za zgodą organu prowadzącego szkołę, może ustalić w zestawie, o którym mowa w art. 22ab ust. 4 pkt 1, inny podręcznik niż podręcznik zapewniony przez ministra właściwego do spraw oświaty i wychowania."
"3. W przypadku, o którym mowa w ust. 2, koszt zakupu podręcznika innego niż podręcznik zapewniony przez ministra właściwego do spraw oświaty i wychowania pokrywa organ prowadzący szkołę podstawową."
Niestety, jak wskazała mi pani urzędnik z MEN, dalej jest wskazanie (czy nie łamie to jakichś przepisów?...), że będzie to wprowadzane stopniowo. W wyniku tego pokrzywdzeni są rodzice, którzy posłali do szkoły dzieci rok przed "normalnym" terminem - obecne sześciolatki-pierwszaki najdłużej będą korzystać z płatnych książek.
Czy ktoś sprawdzi, o ile ceny podręczników dla klas II podrożeją, żeby zrekompensować wydawcy straty z powodu "darmowego" podręcznika?...
Cała Polska pisze podręcznik
Podręcznik do I klasy, przygotowywany i zatwierdzany przez Ministerstwo Edukacji Narodowej...
Ciekawi mnie, dlaczego nikt nie pytał rządu o MODEL wprowadzenia tańszych (bo nie bezpłatnych) podręczników – przecież znacznie prostsza byłaby ulga podatkowa. Zadawałem to pytanie wielokrotnie Ministerstwu Edukacji Narodowej, ale do dziś nie otrzymałem odpowiedzi na moje pytanie.
Ciekawi mnie, dlaczego nikt nie pytał rządu o MODEL wprowadzenia tańszych (bo nie bezpłatnych) podręczników – przecież znacznie prostsza byłaby ulga podatkowa. Zadawałem to pytanie wielokrotnie Ministerstwu Edukacji Narodowej, ale do dziś nie otrzymałem odpowiedzi na moje pytanie.
A jest to chyba pytanie, które dziennikarze i politycy powinni zadać... I pytanie, na które należy się odpowiedź.
Zwróćmy też uwagę na zaburzenie procedury recenzyjnej: MEN sam zatwierdzi swój podręcznik. To przecież zaprzeczenie standardowej
procedury recenzowania prac naukowych, której podręczniki powinny podlegać.
Nie mogę zrozumieć merytorycznych powodów pośpiesznego robienia podręcznika przez MEN (który będzie zatwierdzony przez tenże MEN, co automatycznie podważa jakość podręcznika), zamiast wdrożenia ulgi podatkowej na podręczniki, przy pozostawieniu decyzji o wyborze konkretnego - nauczycielom?...
Po
co tworzyć od zera, pośpiesznie, nowy podręcznik, niebezpiecznie skracając całą
procedurę – zamiast umożliwić odpis od podatku przy zakupie już istniejących,
dobrych, podręczników?...
Gdyby
rząd zamiast w ciągu pół roku pisać podręcznik umożliwił - ulgą podatkową - bezpłatny lub tańszy dostęp do istniejących już podręczników - sprawdzonych w dydaktycznej praktyce – byłbym bardzo zadowolony. A tymczasem większość
rodziców może zapłacić więcej, nie mniej; proszę zwrócić uwagę, że odcinanie
wydawcom tylko jednej grupy odbiorców narazi pozostałych (rodziców starszych
dzieci) na większe obciążenia. Kto zabezpieczy interesy tych rodziców, którzy
we wrześniu za podręczniki będą być może musieli zapłacić więcej?...
Jeszcze
jest czas o tym pomyśleć – ale czy ktoś w MEN czy w innych organach rządowych
ma tego świadomość?...
Dla mnie taki model wprowadzania
zmian, i pisanie jednego z najważniejszych podręczników na kolanie, w trybie
zaburzenia procedury recenzyjnej, jest jedynie marketingiem politycznym, co
gorsze kosztem dzieci, zaś patrzenie przez dziennikarzy na ręce projektowi podręcznika w konwencji "cała Polska pisze swój podręcznik" - zamazuje najważniejszy problem: tryb wprowadzenia zmiany.
Warto też zapytać Ministerstwo, dlaczego
rząd chce opodatkować rodziców z ich dobrowolnego opodatkowania się na rzecz
dzieci (środki trójek klasowych i rad rodziców – z których są np. materiały do
świetlicy, wycieczki edukacyjne, itp.). To powinno być też premiowane ulgą
podatkową – a są sygnały, że będzie to traktowane jako... dochód rodziców z
trójek klasowych i rad rodziców!...
Subskrybuj:
Posty (Atom)