Podręcznik do I klasy, przygotowywany i zatwierdzany przez Ministerstwo Edukacji Narodowej...
Ciekawi mnie, dlaczego nikt nie pytał rządu o MODEL wprowadzenia tańszych (bo nie bezpłatnych) podręczników – przecież znacznie prostsza byłaby ulga podatkowa. Zadawałem to pytanie wielokrotnie Ministerstwu Edukacji Narodowej, ale do dziś nie otrzymałem odpowiedzi na moje pytanie.
Ciekawi mnie, dlaczego nikt nie pytał rządu o MODEL wprowadzenia tańszych (bo nie bezpłatnych) podręczników – przecież znacznie prostsza byłaby ulga podatkowa. Zadawałem to pytanie wielokrotnie Ministerstwu Edukacji Narodowej, ale do dziś nie otrzymałem odpowiedzi na moje pytanie.
A jest to chyba pytanie, które dziennikarze i politycy powinni zadać... I pytanie, na które należy się odpowiedź.
Zwróćmy też uwagę na zaburzenie procedury recenzyjnej: MEN sam zatwierdzi swój podręcznik. To przecież zaprzeczenie standardowej
procedury recenzowania prac naukowych, której podręczniki powinny podlegać.
Nie mogę zrozumieć merytorycznych powodów pośpiesznego robienia podręcznika przez MEN (który będzie zatwierdzony przez tenże MEN, co automatycznie podważa jakość podręcznika), zamiast wdrożenia ulgi podatkowej na podręczniki, przy pozostawieniu decyzji o wyborze konkretnego - nauczycielom?...
Po
co tworzyć od zera, pośpiesznie, nowy podręcznik, niebezpiecznie skracając całą
procedurę – zamiast umożliwić odpis od podatku przy zakupie już istniejących,
dobrych, podręczników?...
Gdyby
rząd zamiast w ciągu pół roku pisać podręcznik umożliwił - ulgą podatkową - bezpłatny lub tańszy dostęp do istniejących już podręczników - sprawdzonych w dydaktycznej praktyce – byłbym bardzo zadowolony. A tymczasem większość
rodziców może zapłacić więcej, nie mniej; proszę zwrócić uwagę, że odcinanie
wydawcom tylko jednej grupy odbiorców narazi pozostałych (rodziców starszych
dzieci) na większe obciążenia. Kto zabezpieczy interesy tych rodziców, którzy
we wrześniu za podręczniki będą być może musieli zapłacić więcej?...
Jeszcze
jest czas o tym pomyśleć – ale czy ktoś w MEN czy w innych organach rządowych
ma tego świadomość?...
Dla mnie taki model wprowadzania
zmian, i pisanie jednego z najważniejszych podręczników na kolanie, w trybie
zaburzenia procedury recenzyjnej, jest jedynie marketingiem politycznym, co
gorsze kosztem dzieci, zaś patrzenie przez dziennikarzy na ręce projektowi podręcznika w konwencji "cała Polska pisze swój podręcznik" - zamazuje najważniejszy problem: tryb wprowadzenia zmiany.
Warto też zapytać Ministerstwo, dlaczego
rząd chce opodatkować rodziców z ich dobrowolnego opodatkowania się na rzecz
dzieci (środki trójek klasowych i rad rodziców – z których są np. materiały do
świetlicy, wycieczki edukacyjne, itp.). To powinno być też premiowane ulgą
podatkową – a są sygnały, że będzie to traktowane jako... dochód rodziców z
trójek klasowych i rad rodziców!...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz